Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Skąd się biorą dzieci?

Skąd się biorą dzieci?

http://plug.atn.pl/~gigant/duchzpl/duch.swf

 

Kiedy już klikniesz na ten link to uważnie patrz na stolik.

 

http://www.2on.com/?action==pl&f=&l

 

Wejdzcie na tą stronke, wypełnijcie to i dowiecie się jakim jesteście zwierzątkiem.

 

A teraz pytanie roku 2007: Skąd się biorą dzieci?

Justynka, lat 5
Dzieci się klonuje. Trzeba iść do parku na spacer, nazbierać tych
motylków do przyklejania do nosa, wydłubać ziarenka i połknąć.
I te klony potem rosną w brzuchu u mamy. U taty nie, bo tata
nie ma czasu na spacery.

Jaś, 6 lat
Na dziecko trzeba się zapisać do szpitala. Najpeirw do szpitala
idzie mama, a potem tata idzie z kwiatami. Tata musi mamę wypisać
ze szpitala i wtedy, razem z mamą, dostaje od szpitala dziecko.
A kwiaty zostają w szpitalu.

Ola, 5 lat
Dzieci dostaje się za karę. Jak byłam na wakacjach u cioci,
to ciocia mówiła do wujka: Lepiej bądź dziś grzeczny, chyba,
że chcesz mieć drugie dziecko. Wujek potem był cały dzień
na grzybach.

Piotruś, 4 lata
Dzieci biorą się z gadania. Kiedyś mama mówiła do taty:
Ty nie gadaj tyle, tylko uważaj, bo z tego gadania będą
dzieci. Ale tata chyba tak specjalnie się zagadał,
bo na urodziny dostałem braciszka zamiast pieska.

Mareczek, lat 6
Słyszałem, że dzieci się rodzą z plemników. Plemniki to takie
ziarenka, które trzeba zasiać, a potem się czeka dziewięć
miesięcy. Trzeba najpierw wstrzyknąć do pupy, najlepiej u lekarza.
 
 
Przed ślubem!

On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?


Po ślubie czytać od dołu do góry.
 
10 PRZYKAZAN OJCA RYDZYKA:

1. nie bedziesz mial Radiow cudzych poza moim
2.Nie bedziesz odbieral Radia megobez wplaty
3.pamietaj aby w dzien swiety rente przysylac
4. Czcij Ojca swego i roglosnie swoja
5.nie zagluszaj
6.nie cudzoslysz
7.nie przestrajaj
8.Nie dawaj falszywego swiadectwa na antenie mojej
9.nie pozadaj Maybacha Ojca dyrektora swego
10.ani zadnej rzeczy ktora jego jest !!!
 
 Muminki
Nad las muminków zaszly niezbyt ciekawe chmurki. Wiatr leko czesal trawke nad szemrzacym strumykiem. Minely juz najlepsze godziny popoludnia. Poddenerwowany Tata muminka doczolgal sie do domu. Trzasnal drzwiami, cisnal kapelusz.
- Muminek, jutro z rana jedziemy na stolice.
- Po ?%?a?
- No, na wycieczke, tempaku!
- Nie $!%?%ol mi tu! Do tych $$˝ďnych mieszczuchów? Na jakas zasrana wycieczke!?
- Jeb sie! Stefan ma znajomych nad wisla, a zreszta jak nie pojade to obije mi ryja. Wiec stul pysk i sluchaj! Skocz no G-S'u i kup mi dwa razy to co zwykle, zeby na droge bylo...
- Zgrzewke winka i karton extra mocnych?
- No $$ď!a przecie mówie! Masz tu 6.50 i przynies mi reszty. Ruchy!
Muminek niezwlocznie udal sie przez mroczny las w kierunku wsi. Po dluuugim spacerku dotarl do G-S'u, ostatniej ostoji kapitalizmu. Zdemolowany i wielokrotnie rabowany skepik stal w pelnym blasku obok zweglonych zgliszcz wojewódzkiej remizy.
- Eeeemmm, to biedzie tak, wezme cztery "Usmiechy PRL'u" za 3.60, do tego trzy pozeczkowe "Sny Soltysa" oraz pake "Klubowych", albo nie, lepiej da pani niebieskie "Gromy" bez filtra. Na kreche oczywiscie.
- Dzie mi z tom krehom? Ja cie gnoju, na utrzymanie ni bierem!
- Jak na kreche mówie, to #ď!#a !$?&na, na kreche! Bo jak nie to ociec przyjdzie z kolegami i inaczej pogadamy!
- ...czymaj i spadaj! I zebys mi smarkaczu tom kase zwrócil!
- Taaa... jasne! - usmial sie Muminek
Wracajac do domu jak zwykle nie mógl sie oprzec urokom kapslowanych butelek pozeczkowego "Snu Soltysa", co wydatnie przeszkodzilo mu w znalezieniu drogi powrotnej. Butelki otworzyl po ludzku: urombal szyjki, ale widac, ze w sposób wprawny - nie uronil ani kropelki wytrawnego napoju. Minutke pózniej spontanicznie wygenerowane pozeczkowe fraktale mienily sie dookola drogi... póki nie zgaslo mu swiatlo. Dalo sie uslyszec tepe uderzenie o nieorany grunt posród leniwego spiewu lesnych ptaszków.
I tak lezal, a sloneczko leniwie osunelo sie za horyzont, zablysnal ksiezyc. Mijaly godzinki, a nocna mgielka poczela sie obracac w poranna rose.
Pierwsze promyki slonca ogrzaly kwiatki, krzaczki i cielsko muminka w nich skrytego no i oczywiscie ogrzaly brunatny asfalt na drodze G255 do Falenicy. Siaty z zakupami juz nie bylo, na reku pozostal tylko miedziany odcisk "Rolexxa", butów tez by nie mial, gdyby nosil.
Niewzruszony Muminek podsumowal sytuacje puszczeniem nadzwyczaj artystycznego pawia, tworzac tym sposobem konstelacje duzego belta. Jeszcze tylko zaleczyl kaca przypalajac sobie zielsko od Paszczaka i juz w milszym nastroju mógl udac sie do domciu. Na miejscu zastal starego z naszykowanymi "kartonami podróznymi" i wlóczykija wypelniajacego futeral na skrzypce paczkami szlifowanej amunicji do ruskiej podróby kolta na kule dum-dum.
- Gdzies ty sie o$&ď&%alal? - zapytal zyirytowany tata Muminka.
- Co ty se w #!!a lecisz? Chyba G-S'ie bylem, co nie?
- Cala noc? Gdzie prowiant?
- No co &!##a, bylo zamkniete! - Muminek mial blyskotliwa wymówke.
- Debilu! Wykazuj ruchy, bo jak sie spóznimy na pekaesa to Stefan zrobi mi obrzezanie pila lancuchowa! Bierz toboly i to jazda!
Muminek nie zabardzo byl w stanie zlapac któregos z wlochatych kartonów przelatujacych obok niego... Po chwili skupienia wytezyl swoje smysly, obudzil w sobie instynkt mysliwego i szybkim ruchem ujal w zelazny uscisk jeden z kartonów przypominajacy Ryjka.
- Ja #?#$?ole! - zdenerwowal sie Ryjek.
- No co ty se robisz? Po˝!?ďlo cie? ...Dobra, niewazne, s˝#%&żalaj! - zareagowal Tatko
I cala ferajna mniej lub bardziej zgrabnie udala sie na przystanek PKSu. Po trzech kwadransach z nadjezdzajacej chmury spalin oleju grzewczego wylonil sie rdzawy 'Autosan' i leniwie osiadl w asfalcie przed przystankiem. Kierowca zarzadal kolosalnej sumy trzynastu zlotych za przejazd.
- No Rychu! Przyjacielu, daj spokój! Chyba nie pozbawisz starego kumpla polowy zasilku za jakiestam bileciki!
- Pozbawie.
- Tyle razem wypilismy, a ty przeciwko mnie?
- Nie #!#!˝ol balwanie, zes mi caly bimber opendzlowal! Kasa albo wyjazd!
- No dobra. Ryjek, zaplac panu...
- Ja ##ď#ďole! - ryjek przeliczyl ostatnie moniaki.
Autobus ruszyl ze zgrzytem zapiaszczonej skrzyni biegów. Gdy robili 400.000 kilometr od ostatniego przegladu generalnego, dalo sie czuc te emocje, to podniecenie muminków przed spotkaniem z metropolia. Od centrum europy dzielily ich tylko dwie przesiadki! Podróz dla muminków byla udana. Muminek znalazl gume do zucia pod siedzeniem, a Tatko z Wlóczykijem okantowali pasazerów w pokera na 7 zl 16 gr! Na tylnych siedzeniach ulokowalo sie kilku Bulgarów. Wlóczykij dosiadl sie do nich, zeby zrobic im pilota po kieszeniach. No, ale jak mieli sledzika, i sledzik mial w czym plywac... Tata muminka byl niezwykle zadowolony, gdyz gustowal w spirytusach. Nim sie spostrzegli wykonczyli zapas fioletowej wódki z samowaru, obalili przemycane flaszki z etykietka "Woda Zródlana Extra Mocna", a ryjek wrabal ostatnie Borygo i rezerwowa Wyborowa.
- Panowie! Ale kiwa ta lodzia! - Wybelkotal jeden z Bulgarów.
- W rzeczy samej! Pojebuje nami jak stara #&&%#%! Przepraszam na moment, ide za!#!!c kapitanowi tej &żż#żolonej lajby... - odpowiedzial Tata muminka
- E! Zaspiewamy e, piosenkie! - zaproproponowal muminek.
- Jej! Szanty! - ucieszyl sie Ryjek. I wszyscy zaczeli spiewac "Ej, mumina nikt nie wydyma...". Tata muminka odkryl w sobie dryg do tanca. Wy?&%#l kilka bagazy przez okno, zeby bylo gdzie tanczyc. Muminek zrobil sobie spódniczke z proporczyków kierowcy...

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA, zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób, w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.
PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco
Głosuj (0)

kimiko 6/07/2007 17:10:49 [Powrót] Komentuj






Skąd się biorą dzieci?

http://plug.atn.pl/~gigant/duchzpl/duch.swf

 

Kiedy już klikniesz na ten link to uważnie patrz na stolik.

 

http://www.2on.com/?action==pl&f=&l

 

Wejdzcie na tą stronke, wypełnijcie to i dowiecie się jakim jesteście zwierzątkiem.

 

A teraz pytanie roku 2007: Skąd się biorą dzieci?

Justynka, lat 5
Dzieci się klonuje. Trzeba iść do parku na spacer, nazbierać tych
motylków do przyklejania do nosa, wydłubać ziarenka i połknąć.
I te klony potem rosną w brzuchu u mamy. U taty nie, bo tata
nie ma czasu na spacery.

Jaś, 6 lat
Na dziecko trzeba się zapisać do szpitala. Najpeirw do szpitala
idzie mama, a potem tata idzie z kwiatami. Tata musi mamę wypisać
ze szpitala i wtedy, razem z mamą, dostaje od szpitala dziecko.
A kwiaty zostają w szpitalu.

Ola, 5 lat
Dzieci dostaje się za karę. Jak byłam na wakacjach u cioci,
to ciocia mówiła do wujka: Lepiej bądź dziś grzeczny, chyba,
że chcesz mieć drugie dziecko. Wujek potem był cały dzień
na grzybach.

Piotruś, 4 lata
Dzieci biorą się z gadania. Kiedyś mama mówiła do taty:
Ty nie gadaj tyle, tylko uważaj, bo z tego gadania będą
dzieci. Ale tata chyba tak specjalnie się zagadał,
bo na urodziny dostałem braciszka zamiast pieska.

Mareczek, lat 6
Słyszałem, że dzieci się rodzą z plemników. Plemniki to takie
ziarenka, które trzeba zasiać, a potem się czeka dziewięć
miesięcy. Trzeba najpierw wstrzyknąć do pupy, najlepiej u lekarza.
 
 
Przed ślubem!

On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?


Po ślubie czytać od dołu do góry.
 
10 PRZYKAZAN OJCA RYDZYKA:

1. nie bedziesz mial Radiow cudzych poza moim
2.Nie bedziesz odbieral Radia megobez wplaty
3.pamietaj aby w dzien swiety rente przysylac
4. Czcij Ojca swego i roglosnie swoja
5.nie zagluszaj
6.nie cudzoslysz
7.nie przestrajaj
8.Nie dawaj falszywego swiadectwa na antenie mojej
9.nie pozadaj Maybacha Ojca dyrektora swego
10.ani zadnej rzeczy ktora jego jest !!!
 
 Muminki
Nad las muminków zaszly niezbyt ciekawe chmurki. Wiatr leko czesal trawke nad szemrzacym strumykiem. Minely juz najlepsze godziny popoludnia. Poddenerwowany Tata muminka doczolgal sie do domu. Trzasnal drzwiami, cisnal kapelusz.
- Muminek, jutro z rana jedziemy na stolice.
- Po ?%?a?
- No, na wycieczke, tempaku!
- Nie $!%?%ol mi tu! Do tych $$˝ďnych mieszczuchów? Na jakas zasrana wycieczke!?
- Jeb sie! Stefan ma znajomych nad wisla, a zreszta jak nie pojade to obije mi ryja. Wiec stul pysk i sluchaj! Skocz no G-S'u i kup mi dwa razy to co zwykle, zeby na droge bylo...
- Zgrzewke winka i karton extra mocnych?
- No $$ď!a przecie mówie! Masz tu 6.50 i przynies mi reszty. Ruchy!
Muminek niezwlocznie udal sie przez mroczny las w kierunku wsi. Po dluuugim spacerku dotarl do G-S'u, ostatniej ostoji kapitalizmu. Zdemolowany i wielokrotnie rabowany skepik stal w pelnym blasku obok zweglonych zgliszcz wojewódzkiej remizy.
- Eeeemmm, to biedzie tak, wezme cztery "Usmiechy PRL'u" za 3.60, do tego trzy pozeczkowe "Sny Soltysa" oraz pake "Klubowych", albo nie, lepiej da pani niebieskie "Gromy" bez filtra. Na kreche oczywiscie.
- Dzie mi z tom krehom? Ja cie gnoju, na utrzymanie ni bierem!
- Jak na kreche mówie, to #ď!#a !$?&na, na kreche! Bo jak nie to ociec przyjdzie z kolegami i inaczej pogadamy!
- ...czymaj i spadaj! I zebys mi smarkaczu tom kase zwrócil!
- Taaa... jasne! - usmial sie Muminek
Wracajac do domu jak zwykle nie mógl sie oprzec urokom kapslowanych butelek pozeczkowego "Snu Soltysa", co wydatnie przeszkodzilo mu w znalezieniu drogi powrotnej. Butelki otworzyl po ludzku: urombal szyjki, ale widac, ze w sposób wprawny - nie uronil ani kropelki wytrawnego napoju. Minutke pózniej spontanicznie wygenerowane pozeczkowe fraktale mienily sie dookola drogi... póki nie zgaslo mu swiatlo. Dalo sie uslyszec tepe uderzenie o nieorany grunt posród leniwego spiewu lesnych ptaszków.
I tak lezal, a sloneczko leniwie osunelo sie za horyzont, zablysnal ksiezyc. Mijaly godzinki, a nocna mgielka poczela sie obracac w poranna rose.
Pierwsze promyki slonca ogrzaly kwiatki, krzaczki i cielsko muminka w nich skrytego no i oczywiscie ogrzaly brunatny asfalt na drodze G255 do Falenicy. Siaty z zakupami juz nie bylo, na reku pozostal tylko miedziany odcisk "Rolexxa", butów tez by nie mial, gdyby nosil.
Niewzruszony Muminek podsumowal sytuacje puszczeniem nadzwyczaj artystycznego pawia, tworzac tym sposobem konstelacje duzego belta. Jeszcze tylko zaleczyl kaca przypalajac sobie zielsko od Paszczaka i juz w milszym nastroju mógl udac sie do domciu. Na miejscu zastal starego z naszykowanymi "kartonami podróznymi" i wlóczykija wypelniajacego futeral na skrzypce paczkami szlifowanej amunicji do ruskiej podróby kolta na kule dum-dum.
- Gdzies ty sie o$&ď&%alal? - zapytal zyirytowany tata Muminka.
- Co ty se w #!!a lecisz? Chyba G-S'ie bylem, co nie?
- Cala noc? Gdzie prowiant?
- No co &!##a, bylo zamkniete! - Muminek mial blyskotliwa wymówke.
- Debilu! Wykazuj ruchy, bo jak sie spóznimy na pekaesa to Stefan zrobi mi obrzezanie pila lancuchowa! Bierz toboly i to jazda!
Muminek nie zabardzo byl w stanie zlapac któregos z wlochatych kartonów przelatujacych obok niego... Po chwili skupienia wytezyl swoje smysly, obudzil w sobie instynkt mysliwego i szybkim ruchem ujal w zelazny uscisk jeden z kartonów przypominajacy Ryjka.
- Ja #?#$?ole! - zdenerwowal sie Ryjek.
- No co ty se robisz? Po˝!?ďlo cie? ...Dobra, niewazne, s˝#%&żalaj! - zareagowal Tatko
I cala ferajna mniej lub bardziej zgrabnie udala sie na przystanek PKSu. Po trzech kwadransach z nadjezdzajacej chmury spalin oleju grzewczego wylonil sie rdzawy 'Autosan' i leniwie osiadl w asfalcie przed przystankiem. Kierowca zarzadal kolosalnej sumy trzynastu zlotych za przejazd.
- No Rychu! Przyjacielu, daj spokój! Chyba nie pozbawisz starego kumpla polowy zasilku za jakiestam bileciki!
- Pozbawie.
- Tyle razem wypilismy, a ty przeciwko mnie?
- Nie #!#!˝ol balwanie, zes mi caly bimber opendzlowal! Kasa albo wyjazd!
- No dobra. Ryjek, zaplac panu...
- Ja ##ď#ďole! - ryjek przeliczyl ostatnie moniaki.
Autobus ruszyl ze zgrzytem zapiaszczonej skrzyni biegów. Gdy robili 400.000 kilometr od ostatniego przegladu generalnego, dalo sie czuc te emocje, to podniecenie muminków przed spotkaniem z metropolia. Od centrum europy dzielily ich tylko dwie przesiadki! Podróz dla muminków byla udana. Muminek znalazl gume do zucia pod siedzeniem, a Tatko z Wlóczykijem okantowali pasazerów w pokera na 7 zl 16 gr! Na tylnych siedzeniach ulokowalo sie kilku Bulgarów. Wlóczykij dosiadl sie do nich, zeby zrobic im pilota po kieszeniach. No, ale jak mieli sledzika, i sledzik mial w czym plywac... Tata muminka byl niezwykle zadowolony, gdyz gustowal w spirytusach. Nim sie spostrzegli wykonczyli zapas fioletowej wódki z samowaru, obalili przemycane flaszki z etykietka "Woda Zródlana Extra Mocna", a ryjek wrabal ostatnie Borygo i rezerwowa Wyborowa.
- Panowie! Ale kiwa ta lodzia! - Wybelkotal jeden z Bulgarów.
- W rzeczy samej! Pojebuje nami jak stara #&&%#%! Przepraszam na moment, ide za!#!!c kapitanowi tej &żż#żolonej lajby... - odpowiedzial Tata muminka
- E! Zaspiewamy e, piosenkie! - zaproproponowal muminek.
- Jej! Szanty! - ucieszyl sie Ryjek. I wszyscy zaczeli spiewac "Ej, mumina nikt nie wydyma...". Tata muminka odkryl w sobie dryg do tanca. Wy?&%#l kilka bagazy przez okno, zeby bylo gdzie tanczyc. Muminek zrobil sobie spódniczke z proporczyków kierowcy...

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA, zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób, w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.
PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco
Głosuj (0)

kimiko 6/07/2007 17:10:49 [Powrót] Komentuj












Ksiega Gości

Strona Główna

Archiwum

2007
Lipiec



O mnie





Gada teraz:











Adoptowałam pieska o imieniu Kika.


Dodatki na bloga








†††††
GG: 448455

























Got My Cursor @ 123Cursors.com


Dodaj do Ulubionych



19566 osób odwiedziło tego bloga


Linki
Fajny blog


Ulubieni




Powered by blogi
aliasy www & piksele